« Dzienniki - maj I - 2006 | Strona główna | Dzienniki - maj II - 2006 »

14 maja 2006

Felieton - Urodziny

No i szykuje się nam kolejny long weekend z okazji urodzin miłościwie nam panującej Elżbiety drugiej.

Już 80-tka na królewskim karku, pardon tronie i mimo wiekowości Jej wysokości, nie zanosi się na przekazanie władzy pierworodnemu… czyli Karolkowi, to znaczy Karolowi od księżnej Diany. Tak, książe Karol był znany głównie dzięki księżnej Dianie, która to w wieku młodym z tego świata odeszła i została taką cywilną świętą…
A odeszła w sposób jak najbardziej romantyczny a i nowoczesny, bo na wielkiej prędkości w najlepszej klasie Mercedesa, wśród świateł nocnego Paryża i to z kochankiem, który też wyzionął ducha. Cóż lepszego potrzeba. Aż dziw bierze, że do tej pory na ten temat nie powstało kilka filmów w Hollywood.

Karol, to właściwie też już emeryt bo do APIA mógłby śmiało się zapisać “podług” ich sloganu reklamowego: “…jeżeli masz powyżej 55 lat i nie pracujesz w pełnym wymiarze godzin zawodowo..”.
APIA - dla mniej zorientowanych - to firma ubezpieczeniowa dla emerytów i rencistów.
Nie ma wcale pewności czy wspomniany Karol kiedykolwiek w pełnym czy jakimkolwiek wymiarze pracował zawodowo. Chociaż nadliczbowe godziny miewał, wliczając w to kontakty z Kamilą (obecną jego żoną). W takiej sytuacji biedna królowa nie mogąc liczyć na pierworodnego musi sama dźwigać obowiązki koronowanej głowy Wielkiej Brytanii i co więcej, całej Wspólnoty Brytyjskiej… a jest tego – chyba 70 narodów i terytoriów opierając się na niedawno odbytych Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej.

Królowa skończyła 21 kwietnia 2006 roku – 80 lat. Ale oficjalne uroczystości odbędą się 17 czerwca, a wszystko to po to aby poddanym zapewnić dobrą pogodę do tej celebracji. A to żadna nowość, taki Edward siódmy, swoje urodzony z 9 listopada też przenosił na maja albo czerwca w zależności od pogody.

I tu pokazaliśmy klasę, niczym niejaki cieć Anioł z niezapomnianego serialu Alternatywy 4.
Otóż, korzystając z pobytu królowej na naszej ziemi z ponad miesięcznym wyprzedzeniem zafundowaliśmy Jej Wysokości… urodziny odśpiewując chóralne: Happy Birthday.
- A co, a niech wie kto się pierwszy zerwał do celebrowania, jakby co do czego – możnaby parafrazować wspomnianego Anioła.

Edzio, czyli książe Edward – najmłodszy syn może poświadczyć bo sam był, widział i słyszał.
Tak, ten najmłodszy to jeszcze daje Jej Wysokości trochę pociechy. Nawet kiedy spotkali się po długim niewidzeniu zamieniła z nim dwa słowa.
On też kiedyś był osobą kontrowersyjną według mediów. Ale media do wszystkiego lubią się przyczepić. Odkąd nie wolno pod literą prawa nikomu wypominać jego preferencji seksualnych to i jemu dali spokój. A on sam później zakneblował komeraże ślubem z księżną Zofią. Te dziewczyny to muszą lecieć na tych koronowanych. Co która za mąż wyjdzie to zaraz … księżna. Ta nazywała się Zofia Rhys – Jones, teraz krótko - księżna Zofia.

Średni syn, czyli Andrzejek, całkiem nieźle się zapowiadał dopóki nie związał się z taką jedną co to na siebie kazała “ Fergi” wołać. A już całkiem przelała czarę goryczy, kiedy znalazła sobie kochanka wyspecjalizowanego w pieszczeniu palców u nóg… (takie zboczenie miała). Później wzięła się za diety odchudzające i jeździ po świecie tłumacząc, że każda kobieta może być piękna. Na pewno, przy niej to akurat nietrudne.

W takiej sytuacji zapowiada się na długie jeszcze panowanie Elżbiety drugiej. A biorąc pod uwagę długoletniość jej mamusi to i dzieci wspomnianego Karola wielkich szans na “tronowanie” nie mają. Jak przyjdzie czas to pewnie i one wyrosną z tego…
A my do końca zostaniemy tą najjaśniejszą perłą w koronie…

Wasz Chris
Tassie101.jpg

« Dzienniki - maj I - 2006 | Strona główna | Dzienniki - maj II - 2006 »