« Mój gość - Krystyna Gałązkiewicz | Strona główna | Dzienniki - maj I - 2006 »

30 kwietnia 2006

Felieton - Historia kina

Kiedy ojciec mój nie zgadzał się na oglądanie przeze mnie jakiś programów telewizyjnych czy filmów... zwykł mówić: Przed wojną były filmy od 16-stu, 18-stu i 21 lat.

I tu zaczynał anegdotyczną opowieść.

Jak się pani nieszczęśliwie zakochała w panu i tylko myślała o wskoczeniu z miłości do rzeki – to film był od lat szesnastu.
Kiedy pani zakochana w panu i zrobiła jednak ten desperacki krok wskakując do rzeki, a ten pan ją uratował, to film był od 18 lat. A gdy w treści jak wyżej, nie udało się niestety uratować tej pani... czyli pełny dramat – to film wtedy był zakwalifikowany jako dozwolony od 21 lat.
Tacy wrażliwi byli ludzie przed wojną. Wojna ich co prawda zmanieryzowała i już potem prawie nic z tej wrażliwości nie zostało. Ale o sado-masochistycznych, czy kultach satanicznych i innych zwyrodnialcach w przemyśle filmowym wtedy nawet nikt nie pomyślał.

Natomiast zaczęto propagować... kult pracy, obywatelskiego obowiązku, czyli powinności w stosunku do ojczyzny. Na zachodzie nie marnowali czasu i wzięli się za pokazywanie powinności w stosunku do małżonki, a częściej... przypadkowych narzeczonych. Nasz rodzimy przemysł filmowy szybko zaczął nadążać pod tym względem za Zachodem.
Za Gomułki jeszcze nie, bo ten niechętny był do świata, szczególnie zachodniego. Ale za Gierka, kiedy poważnie zaczęliśmy gonić Zachód i co najważniejsze... wyprzedzać, produkcje filmowe nie miały się czego wstydzić. W każdym filmie „momenty były”. Nawet w tym filmie o... żniwach...no... jak mu tam, o... Chłopi. Jagusia śmiało robiła za Brigitte Bardot, i mogłaby być gwiazdą także u Bunuela czy Felliniego.

Współczesne filmy polskie mają utrwaloną markę w kinie światowym. Nasi filmowcy nauczyli się trików i teraz potrafią szokować. A co się nie da obrazem, to się słowem wykończy. Nasz język filmowy jest soczysty. Podejrzewam nawet, że sztuka przerosła życie.
Kiedyś mierzono czas pocałunków, usta musiały być zamknięte i wiele innych obostrzeń i restrykcji spełniała para kochanków na ekranie. Opracowany był w szczegółach regulamin pokazywania odkrytego ciała i co najważniejsze... skwapliwie przestrzegany. Teraz wszystkie chwyty dozwolone.

Od czasu jak pani Janda w Człowieku z żelaza kazała kamerzyście z ręki filmować, a nie ze statywu, kamera wszędzie się wślizgnie i wszystko pokaże. A kiedy pani Figura kupiła bilet na Pociąg do Hollywood, cenzorzy obyczajowi zaczęli zmieniać zawód. I wszystko poszło zgodnie z powiedzeniem: róbta co chceta i według reguły, że sztuce wszystko ujdzie i nic się nie oprze.
I tak ciągle jeszcze jest...

Teraz w związku ze zmianą prezydenta i rządu może się ta wolność ukrócić. Ktoś wspominał, że o.Rydzyk ma przejąć ministerstwo kultury i środków przekazu. Doświadczenie w prowadzeniu instytucji medialnych ma i to wielkie... to dlaczego nie?!
Ale póki co Bollywood czy kino islamskie nam nie grozi, bo jak wiemy że każdy kij dwa końce ma.
Z drugiej strony...?
Zen chwalił mi się że już wielokrotnie w szczeniących latach zaliczał filmy dozwolone od 18 lat, bo jak twierdzi, od małego wyglądał poważnie.

- No to co oglądałeś jak dorosłeś? – zapytałem.
- Wróciłem do kreskówek Disneya i Czterech pancernych – rozbrajająco wyznał.

Zauważyłem, że to co w Australii idzie dla dojrzałych widzów M15+, W Polsce zakwalifikowano ... od lat 12-stu.
No cóż, teraz nawet szybciej się w Polsce dojrzewa. I pomyśleć że parę pokoleń wstecz taki film zakwalifikowano by od 21 lat!
„Dozwolone od lat osiemnastu” – śpiewały swego czasu Czerwone Gitary... to już tylko historia.

Wasz Chris
EE.JPG

« Mój gość - Krystyna Gałązkiewicz | Strona główna | Dzienniki - maj I - 2006 »