« Dzienniki - marzec I - 2006 | Strona główna | Dzienniki - marzec II - 2006 »

14 marca 2006

Literackie spotkania - Felieton

Moi mili przyjaciele zabrali mnie w ostatni weekend na spotkanie literackie z Robertem Panasiewiczem z Perth.

Robert jest autorem powieści „Saul” wydanej rok temu przez Polsko-Australijskie Towarzystwo Kulturalne w Australii Zachodniej.
W sobotę po południu pojechaliśmy w pobliże wodospadów na spotkanie przy barbacue, lampce wina i wtórze kookaburry. Maggi bez końca dyskutowała z Robertem na temat weny twórczej. Zen natomiast rozpytywał goszczącą u nas Jolę Wolską, o trendy w stosunkach australijsko-polskich. Piknik przeciągnął się do późnych godzin a ciemności wcale nie przeszkadzały ożywionym dyskusjom.

W niedzielne popołudnie natomiast, sala w Domu Polskim zapełniła się uczestnikami spotkania Polskiego Towarzystwa Kulturalnego z autorem powieści „Saul”. Wiodącym tematem pogadanki literacko-poetyckiej Roberta Panasiewicza był: SAUL – literackie powinowactwa, filozoficzne podteksty i poetyckie echa.

Robert rozpoczął od przeczytania fragmentu powieści, aby po tym przejść do swej tezy, że każdy z nas ma pierwiastek twórczy, lub jak kto woli iskrę Bożą. Każdy też może go wydobyć i stworzyć oryginalne, godne podziwu dzieło jeśli tego bardzo chce, aczkolwiek nie każdy musi to zrobić. Tak zwany talent jako znaczący czynnik w procesie twórczym, jest jego zdaniem przeceniony i przereklamowany. I ten fragment był punktem wyjściowym do interesującej polemiki i dyskusji po prelekcji. A później Maggi przez parę dni nie dawała nam spokoju twierdząc, że to właśnie jest jej przypadek...

Robert Panasiewicz wspominał o Tomaszu Mannie i Jamesie Joyce i tu Maggi brylowała. My z Zenem na ten temat niewiele wiedzieliśmy. Coś tam słyszałem o niejakim Stachurze i Danie Brownie, ale źle mi się to kojarzyło i wolałem się nie wychylać...

Autor w skrócie przedstawił problematykę „Saula”. Mówił o styku religii chrześcijańskich: katolicyzmu, grekokatolicyzmu i prawosławia w regionie gdzie umiejscowił akcję; o egzystencjalizmie w kontraście z chrześcijaństwem i aspektach początkowego okresu chrześcijaństwa. I tu znowu nie bardzo wiedzieliśmy z Zenkiem jak podejść do sprawy, bo to wiadomo... sprawy wiary... a nuż podpadniemy muzułmanom, czy innym żarliwcom... Spojrzeliśmy po sali, żadnych nakryć głowy nie zauważyliśmy...

Zenek twierdzi, że ostatnio mohery w modzie...
...w lato?... – zaoponowałem.
- Zima wasza, wiosna nasza – wtrącił Zen, zupełnie zbijając mnie z pantałyku...
- A co z latem i jesienią? – zapytałem niepewnie.

Co by nie mówić, potrzebne nam są tego typu spotkania.
Poczułem się ożywiony, wręcz pobudzony do myślenia. Tak, to racja... sami szukajmy odpowiedzi, nie oczekujmy recepty na życie, na szczęście, to trzeba samemu wypracować.

Wasz Chris

PIKNIK2.jpg

Barbacue cala para.

Robert3.jpg

Robert zaczyna krotkie wprowadzenie.

Robert21.jpg

Niedzielne spotkanie - zainteresowanie sluchaczy.

« Dzienniki - marzec I - 2006 | Strona główna | Dzienniki - marzec II - 2006 »