« Książka - Felieton | Strona główna | Dzienniki - listopad I - 2005 »

31 października 2005

Mój gość - Ada Sroczyńska - poetka

Dziś zapraszam na chwilę poezji z Adą Sroczyńską.

Poetka mieszka i tworzy we Wrocławiu. Prowadzi swą stronę internetową http://www.adasroczynska.republika.pl/

Autorka ciepłych, wręcz radosnych wierszy potrafi stworzyć atmosferę. Jej poezja prezentowana była w pismach w kraju i za granicą. Wydała do tej pory dwa zbiorki wierszy Papierowe myśli i Frywolny świat...
Prostym, nie wydumanym językiem bez zbędnej metafory, wprowadza nastrój wręcz... rodzinny. Pisze o swoich najbliższych, o sobie, o radościach, rzadziej smutkach, nadziejach i fascynacjach... To klimat pierwszej książeczki, natomiast w drugiej nastrój jest zgoła odmienny. Z każdej kartki bije ciepły erotyzm w wydaniu kobiety. Zresztą autorka we wstępie wyjaśnia ideę książeczki.
„Każda dziedzina naszego życia jest ważna i wartościowa. Intymność to kraina, która oddaje nas całych drugiej osobie i może dlatego jest najcenniejszym źródłem informacji o nas samych. Patrzmy na tę sferę życia ciekawie, w sposób piękny, wesoły i pogodny.”

rajskaada1C.jpg

Czy to jest źle?

Czy to jest źle, że czasem chcę
szalone przeżyć chwile?
Że pełny luz, fantazji cud
pociąga mnie gorliwie?
Odstawić w kąt rozsądków moc
i ulec serca biciu.
I poddać się, zatopić się
w przepastnym tym przeżyciu.
Dotykać nut, dotykać strun
- tych cichych, tych uśpionych.
I uciec stąd, daleko stąd
do krain zabronionych.
Szaleństwa czar brutalnie czuć,
zagubić się, zatracić.
Odnaleźć świat, swobodny smak,
pragnieniom szlak wyznaczyć.
I życie czuć, dotykać wprost,
granice poprzesuwać.
I w wirze tym, i w świecie tym
szczęśliwość wciąż przeżywać.

Refleksja...

Przesypywane w dłoniach.
Przez wiatr pchane
z zachodu na wschód.
Cierpliwie zniewolona
piaskowa droga po cud...
Ziarenka oszlifowane
pianą wód i pokoleń.
Wsłuchane w ludzkie gadanie.
Słońca żółcią spieczone.
Bezmyślnie wgapione w niebo.
Wiekowe głazy pamięci.
Bez nich nadmorskie uroki
bez życia, bez chęci..


Na papierze

Powiem wam szczerze:
kocham się "na papierze".
Twórcze strony: w dzień i noc
- moc rozkoszy, iskier prąd...
Seks rozlany na stu kartkach
- to jest wyczyn, to jest gratka!
Każda pora - dobry czas,
gdy zapragnę... tylko brać!
Nowa sztuka - inna, śmiała.
A ekstaza...?
Mhm...
Doskonała!

cien1A.jpg

Powód

Czy wiersz, to poezja duszy, czy czynu?
Czy może teatr marzeń rzeźbiony z bursztynu?
Czy słowa spadające, kartce oddane,
to krople szczęścia z nieba, z obłoków czerpane?
Czy w atramencie chochlik ukrył sprytne psoty,
by sens, słowo, rym ułożyć w pieszczoty?

Na orbicie ziemi zawieszone litery.
Podbieram je, gdy mam
i...
gdy brak mi nadziei.



Maj

Na ciele rozsypane słowa ciepłe, oczu żar...
W rytmie bólu drgają zmysły
- weź mnie, kołysz, pal...
Zatapiaj w głębinach, ekstazy torturach,
kosztuj i smakuj - trwam...
Bez czucia, bez siły kraina rozkoszy
niech niszczy, naprawia
- to szał!
W wichurze emocji serca podarte
- eliksir życia ich łka...
Z burzą i wiatrem na piersiach głodnych
- rysunek pieszczot szeptany gra...
Muzyka pragnień w cierpliwych ramionach
- perli się wieczność, przytula mgła...
Spięte, nabrzmiałe trzewia otwarte
- rażąca siła dwóch ciał...
Upojeń kwiaty tul w mocnych dłoniach
- łzy teraz tańczą, w dotyku czar...
Jest cisza spełnień!
Światło przekonań!
Potęga prawdy!
...jest maj.

Przyzwolenie

Sen mi przyniósł bukiet kwiatów
- bukiet polnych maków.
Co w purpurze mi się przyśni...?
Jak powstrzymać głodne myśli...?
Aksamitne płatki drobne
na mym ciele, jak pochodnie!
Mrużę oczy, cień zacieram...
Tonę, pławię się w czerwieniach!
Owinięta szalem kwiatów,
pieszczę serce wonią maków...
Zmysłom chęci nie zabieram.
Zagubienia...!
Zatracenia...!
Przyzwolenia dałam czas.
Uwiódł mnie makowy świat...

mygirl.jpg

Byłam tutaj...

Nie napisałam wiersza...
I chyba nie jestem pierwsza,
która lasom duszę oddałam
- wtopiłam myśli, byłam w nich "cała"...
W wilgotnych trawach
serce wtulone, chabrowe bratki,
brzozy olśnione.
I wiejska droga, smak zbóż, dotyk maków
- pod strzechę kładłam bukiet snów wolnych,
bez łez już, bez strachu...
Oddech spokoju zabieram do domu.
Mam błogi bagaż
- mam cud nastroju...


Radość

Lecą pierwsze krople ku ziemi,
szaleńczy bieg sie zaczyna.
Która zwycięży, którą prześcignie?
Jak wszystkie w dłoniach zatrzymać?
Chłodzą wilgocią ciała spocone,
usta spragnione czekają.
Zmysły o spokój jęczą stęsknione.
Agonię świata zmywają.
Deszcz kolorowych kropel radości
ziemię obmywa ze smutków.
Jak dobry anioł ulge przynosi
dla wielkich, dużych, maluszków.


Jesteś...

Nie wiedziałam po co łza w oku...?
Dlaczego minuty echem dźwięczą...?
W jakim celu, już tyle lat...?
Na jakie czekam Święto...?
Nie rozumiałam kolorów tęczy,
pulsującego zapachu nieba,
ulicznej gwary, ruchu, pośpiechu,
ku czemu zdążam, zmierzam...?
Pytań bez odpowiedzi już nie ma
- świat wręczył mi los.
Podał mi Gwiazdkę z nieba
- Ciebie...
Bądź...

winoadax.jpg

« Książka - Felieton | Strona główna | Dzienniki - listopad I - 2005 »