« Powrót - Felieton | Strona główna | Sztuka - Felieton »

1 września 2005

Dzienniki - wrzesień I - 2005

Jestem czytany na wszystkich kontynentach! Wpadłem w próżną dumę.oczko.gif

Tak, sprawdziłem ostatnio statystykę tej strony i okazało się że dołączyła Ameryka Południowa, a więc komplet zamieszkałych kontynentów. Czyli zaglądają tu ludzie ze wszystkich stron świata. Jaka to przyjemność!
Internet to niesamowity katalizator łączności i informacji.

Oto niektóre nagłówki dzisiejszych gazet:
- Setki a może tysiące ofiar huraganu Katrina
- Tysiąc ofiar tragedii na moście w Bagdadzie

Czy to nie początek Apokalipsy!

3 września 2005 (sobota)

Wczoraj dziecko zakończyło zimowe rozgrywki w tenisa juniorów. W dobrym stylu muszę przyznać. Teraz parę tygodni przerwy i w połowie października rozpocznie się sezon letni. Mam nadzieję, że nie będę już tak marznął przy kortach w piątkowe wieczory, że będzie znacznie cieplej.

Słucham Ewę Demarczyk... To jest coś niepowtarzalnego. Ta interpretacja, ekspresja. Wykonanie jej jest porażające. Mam ciągle dreszcze słuchając Grande Valse Brillante, a to już trwa od czasu kiedy w wieku lat 14-stu, usłyszałem ten utwór po raz pierwszy. Pamiętam jak dziś... na koloniach letnich w Rożnowie, oglądałem ukradkiem (cisza nocna) telewizyjną transmisję Festiwalu sopockiego. Drugim takim standardem z tej samej płyty, wywołującym gęsię skórkę na mym ciele są Wiersze wojenne Baczyńskiego w dramatycznym wykonaniu wielkiej Demarczyk.

wiosnamala2.jpg

5 września 2005 (poniedziałek)

Weekend minął miło. Dzień Ojca w niedzielę. Dostałem sporo prezentów, nawet futbolówkę z podpisem Davida Beckhama. Przyda się w ciepłe dni na świeżym powietrzu...

Wczoraj też byliśmy na spektaklu Pod sklepem jubilera autorstwa Andrzeja Jawienia (pseudonim artystyczny Karola Wojtyły, czyli niedawno zmarłego papieża). Wyreżyserowana przez Andrzeja Siedleckiego w formie... słuchowiska radiowego. Z interesującym muzycznym podkładem, para aktorów (Marta Kieć-Gubała i Andrzej Siedlecki) wcielała się w kilka postaci tej sztuki, czyli medytacji na temat małżeństwa i związanych z tym dramatów i uniesień. Piszę o tym w osobnym felietonie.

7 września 2005 (środa)

...Oddałam ciało i duszę
czarowi dnia jesiennego
Teraz już nic nie muszę...
Teraz mam swoje niebo.

Piękny fragment wiersza o jesieni autorstwa pani Sroczyńskiej właśnie przeczytałem.
U nas co prawda wiosna, a ja właściwie to samo czuję o tej porze roku. Przy okazji muszę się pochwalić, że otrzymałem miłą recenzję swoich wierszy od krytyka z Polski, pana M. Koprowskiego z zapowiedzią ukazania się mej liryki z tygodniku Angora. To już druga prezentacja mojego utworu. Budujące to dla mnie...

WIOSNA4.JPG

A wiosna otula nas ciepłem, kolorem kwiecia i nastroju. Przyjemnie jest poddawać się jej nastrojom i klimatom. Pani wiosna nas zniewala swym urokiem i czarem od samego rana.


9 września 2005 (piątek)

Wczoraj obejrzałem „Dzień Świra”. DVD które dostałem ponad rok temu w Polsce obejrzałem dopiero teraz... Film... mhm... byłby całkiem dobry, gdyby...
Może najpierw o zaletach. Jest pięknie fotografowany, każdy kadr filmu jest przemyślany, skomponowany. Widać że kamerzysta zna swe rzemiosło... nie, to już artyzm. Treść filmu z założeniu interesująca i tu zaczynają się wady filmu... Główną wadą jest pójście na łatwiznę i wyładowanie filmu prymitywnymi gagami, czyli dialogami (i monologami) których główną „wartością” są wulgaryzmy.
Wiem, że to dziś powszedniość... mnie to razi, i to bardzo. Przekleństwa, język wulgarny ma czemuś w sztuce służyć, uwypuklić dramaturgię, podkreślić beznadziejność sytuacji, czasem tragizm. A „upajanie” się nim samym w sobie, jest niczym innym jak prymitywizmem.
Ciężko też pojąć, że człowiek (główny bohater) z tak nieciekawym życiem wewnętrzym, ma ciągoty liryczne, nawet jeśli zaliczył humanistyczne wykształcenie. Wydaje się, że reżyser nie bardzo rozumie co to znaczy „poetycka dusza”. Przedstawia nam wypalonego wewnętrznie człowieka, zliczającego codziennie tabletki, zestresowanego maniaka dokładności. To raczej „zgredziały” matematyk, niż poetycki typ dojrzałego człowieka. Sceny z synem... żenujące. Jednie sceny na plaży (zasluga scenarzysty) mają coś z szaleństwa, uwierzytelniające jego wewnętrzne przeżycia. Ale to za mało, żeby powiedzieć że film jest dobry.


12 września 2005 (poniedziałek)

Weekend spędzony dosyć przyjemnie. Oj natestowałem się win i to takich dobrych...
Całą sobotę spędziłem na dorocznym Royal Show. I znów jak prawie co roku, fascynowałem się kwiatami (przepiękne orchidee), zwierzakami, a i samochodami (oglądałem pokazy czterech mistrzów kierownicy) i muzyki klasycznej łyknąłem. Ale najwięcej łykałem... wina. Winiarze nawet z tak odległych stron jak Zachodnia Australia tu zawitali. I obficie częstowali swymi wyrobami. A niektóre gatunki...przepyszne, ale i dość drogie. Ceny niektórych testowanych przeze mnie win sięgały 40 dolarów za butelkę. Wystawy rzemiosła artystycznego, pokazy mody i wszelkie inne, a zresztą czego tam nie ma...
royalshow14.jpg

Dzień minął kalejdoskopem wrażeń i wesolutki wróciłem do domu.
Wiosna w powietrzu, wszyscy uśmiechnięci, za rok znów się wybiorę.

A niedziela spokojna... spotkania i spacerki rodzinne.


14 września 2005 (środa)

Wiosna sypie białym kwieciem orientalnych śliw (prunus elivins), niczym płatkami śniegu w porywach wiatru. Idę o poranku ulicami wysadzanymi właśnie tym rodzajem drzew (bardzo popularne ze względu na swą urodę) i wietrzyk co rusz obsypuje mnie drobniutkimi płatkami. Na soczystych trawnikach wygląda to jak świeżo spadły śnieg. Drzewa całe w bieli, a zielone listki dopiero wtedy się zawiązują.

WIOSNA55.JPG

Wziąłem się za Iwaszkiewicza. Lubię go. Tym razem czytam stare historie związane z teatrem polskim w jego książce pt. Teatralia. Jarosław Iwaszkiewicz znawca teatru, w końcu początkujący aktor (grał u S. Wysockiej), znawca muzyki (sam grał a Karol Szymanowski to jego kuzyn) no i świetny literat, tak prozaik jak i poeta. Typowy humanista miał jednak pecha, że lata jego pełnego rozkwitu twórczego, przypadły na czas wojny i okresu „transformacji ustrojowej”. Wielu, Iwaszkiewicz nie kojarzy się dobrze, ja patrzę tylko i wyłącznie przez pryzmat jego twórczości i po prostu lubię go czytać.

« Powrót - Felieton | Strona główna | Sztuka - Felieton »