« O Unii rozmowa między ... - Felieton | Strona główna | Dzienniki - maj II - 2005 »

14 maja 2005

Zdolne zwierze - Felieton

Od wielu lat słyszy się o szóstym zmyśle jaki rzekomo posiadają nasi młodsi bracia - jak to się czasem mówi - czyli zwierzęta.

Nie tak dawno, w związku z tragedią tsunami znów wypłynął ten temat. Okazało się, że zwierzęta w porę wyczuły katastrofę i uniknęły śmierci. Co ciekawe, wszystkie bez wyjątku - tak zwierzęta lądowe jak i morskie potrafiły się odpowiednio zabezpieczyć przed tragedią. Gdybyśmy umieli prawidłowo odczytać zwierzęcą trwogę, to i ofiar w ludziach byłoby znacznie mniej.
Zdolności te rozciągają się tak na pożary jak i trzęsienia ziemi, powodzie i huragany. Co więcej…zwierzęta czują kiedy z ich właścicielami dzieje się coś złego! Naukowcy mają na to wiele dowodów, jedynie nie potrafią wyjaśnić skąd biorą się te zdolności. Szczególnie psy wyczulone są na niektóre formy raka u swoich opiekunów. Podejrzewa się, że odkrywają to po zapachu. Te czworonogi mają węch, nawet sto tysięcy razy czulszy niż ludzie.
W podobny sposób psy wyczuwają wahania cukru u cukrzyków, a nawet potrafią ostrzec przed atakiem padaczki. Wyczują też powrót do domu ludzi, którzy nigdy nie wracają o jednakowych porach. Siedzą w drzwiach czy oknach i wiernie czekają okazując podniecenie tuż przed zbliżającym się momentem spotkania. Psy zdecydowanie potrafią rozróżnić myśli i nastrój człowieka, dostosowując do tego swoje zachowanie. Można by podawać całą masę przykładów. Inne zwierzęta też nie ustępują umiejętnościami poczciwym pieskom.
Zenek od paru miesięcy jest szczęśliwym posiadaczem miłego czworonoga. Zwie go… Jeff (to od podobieństwa do dawnego… prezydenta USA – Jeffersona). Już i do mnie niewielki foksterier przyzwyczaił się i na powitanie macha krótkim ogonkiem.
Zauważyłem, że Zen regularnie w sobotę wieczorem siada z Jeffem przed telewizorem i z pasją oglądają… losowanie lotka, czyli naszej gry liczbowej, różnie zwanej w każdym stanie. Pies na widok i dźwięk losowanych kul ożywia się, nerwowo kręci się wokoło i poszczekuje. Obydwaj przy tym wpatrzeni są w telewizor jak w obraz. Widziałem też, że Zen zmajstrował sporą planszę z kwadratami w których wpisał numery od jednego do czterdziestu pięciu. Niedawno zapytałem go o to wprost. Przyznał się, że ćwiczy Jeffa w… przewidywaniu numerków gier liczbowych. Robi to również w inne dni, kiedykolwiek odbywa się losowanie. A wygląda to tak: kiedy Zen bierze kupon lotka do ręki, Jeff wskakuje na planszę i siedzi na wybranym przez niego numerze dopóki nie otrzyma nagrody, w postaci malutkiej tabliczki czekolady.
- Właśnie zauważyłem, że Jeff ostatnio nieco przytył – zagadnąłem Zena.
- Jeszcze nie ma wyników, to i nagrody skromne, ale niech mi da szczęśliwą szóstkę to ja mu to sowicie wynagrodzę – rozmarzył się.
Wyznał mi, że na razie z Jeffem są na minus. Czasem wpadnie “trójka z dodatkowym” – to wszystko. Co prawda, byłaby już “piątka”, ale Jeff go zmylił bo dwukrotnie zmienił zdanie… to znaczy pozycję na kwadraciku i wpadła zwykła trójka, a za to nie płacą. W każdym razie Zen święcie wierzy w swego pupila. Tylko Maggi nie wykazuje zrozumienia, kiedykolwiek zaczynają swój ceremoniał, puka się w czoło. Może jednak Zen ma rację, przecież zwierzęta nie takie rzeczy przewidują.
Chyba i ja kupię sobie psa.

« O Unii rozmowa między ... - Felieton | Strona główna | Dzienniki - maj II - 2005 »