« Aussie liryka | Strona główna | Dzienniki - czerwiec I - 2004 »

27 maja 2004

Limeryki i humoreski

Obydwa gatunki są ze sobą spokrewnione. Tak limeryki, jak i humoreski są formą zabawy poetyckiej, groteski czy wręcz nonsensu. Dla ściślejszego zdefiniowania tematu prześledźmy - co to jest limeryk?

Według SŁOWNIKA JĘZYKA POLSKIEGO, to : krótki żartobliwy wiersz oparty na groteskowym dowcipie, mający charakter igraszki słownej, zwykle związany z jakimś nazwiskiem lub nazwą miejscowości.
Słowa HUMORESKA nie trzeba definiować bo samo się tłumaczy.
Najpopularniejszym twórcą limeryków w Polsce był Julian Tuwim, natomiast humoresek poetyckich: Tadeusz Boy-Żeleński.
Z pełną atencją oddaję głos mistrzowi Julianowi:

Jest pewien facet w Egipcie,
Sucha mumia, trzymana w krypcie,
A nad kryptą jest skrypt:
„Kto by chciał parę szczypt,
Może wziąć. Tylko mnie nie rozsypcie”.
Po tak mocnym wstępie (bądź co bądź klasyk), ośmielam się zaprezentować
swoje limeryki. Na początek, australijskie tematycznie wątki, choć nie tylko. Gdyby Francuzi się pośpieszyli... Bon ton byłby bardzo na czasie.


Atrakcyjna Polka z Wooper,
rzekła gościom : polska zupa.
Oka z niej nie spuszczali,
tak się nią nasycali.
Aussie stwierdził : super-dooper.

- - - -

Koala z krainy Oz,
do biznesu miewał nos.
Gum-trees liście żuł,
do butelki pluł,
...wyrabiał barbecue sos.

- - - -

Polski kangur z Verdon,
wyznał girlfriend w bon ton:
- Jam ciebie wart
Ty to masz fart !
She said: ...beg your pardon?...


A teraz czas na temat typowo polski i parę międzynarodowych.

Cynowy żołnierz z Kolbuszowej
marzył o rafie koralowej.
Wynalazł w myśli ferworze
jak się wydostać na morze,
spłukał się w muszli klozetowej.
- - - -

Zakonnik bosonogi z Very
wyrabiał wyśmienite sery.
Pytany o kwintesencję
zapachu i konsystencję.
Rzekł - ja na nich robię spacery.

· - - -

Raz pewien farmer z Panderosy
zawijał w papier zdechłe osy.
Suszył to, ciął, sortował
w pudełka toto pakował,
sprzedawał jako papierosy.


Ten ostatni polecałbym jako odium przy paleniu papierosów. Tak już się rozpędziłem że zaprezentuje jeszcze kilka. Oto one:

Brytyjskie krowy, wiodły rozmowy.
Befsztyk wołowy, czy uraz głowy,
czyli oszaleć - to przyjęte,
alternatywnie, iść jak święte
indyjskie krowy, na strajk głodowy.

- - - -

Drwiąco krusząc zimy lód,
wiosna stanęła u wrót,
lato, wiosnę spiekło,
jesieni … uciekło,
- znów śniegiem sypnęło w bród.

- - -

Pewien hindus postępowy,
chciał wytępić święte krowy.
Ulicom w jeden mig,
królować zaczął byk.
I to był koniec odnowy.

- - -

Raz ludojad w Zanzibarze,
opowiadał innym w barze.
Zrazów do ust nie wkładam,
pieczystego nie jadam.
Ja ich gotuję na parze.

Aby zakończyć temat limeryków - nietypowy, kilkuzwrotkowy limeryk pałający niegasnącą miłością do Coca-coli.

Oda do butelki Coca-Coli

Och, butelko Coca-Coli
niech cię serduszko nie boli.
Prowadź w czasy ciekawsze,
bądź z nami raz na zawsze,
dołącz do chleba i soli.

Spragniony zawsze cię wita,
nawet gdy na ciepło pita,
ty wygrasz również z winem,
swym życiodajnym płynem.
O piwo nawet nie pytaj,

Potrafisz zaleczyć kaca,
nieobca ci też jest praca,
rdzę zwyciężysz na śrubie,
jesteś na każdym ślubie,
stołu kapslowany władca.

Służyłaś też za przepitki,
bywałaś skora do bitki,
często orężem byłaś,
niejeden łeb rozbiłaś,
w bojach o serce kobitki.

Fascynująca tyś cola,
artystę Andy Warhola
tchnęłaś pięknem urody,
przetrwałaś wszelkie mody,
w niezmiennym kształcie idola.

Och, butelko Coca-Coli,
dołącz do chleba i soli,
toć jesteś już prababką,
boś stopiętnastolatką.
Pozostań jednym z symboli.


A teraz parę wierszyków humorystycznych o innej formie budowy.


Masochizm liryczny

Zrecenzuj mnie pan,
śmiało zrecenzuj
zlinczuj publicznie, przemiałuj
wychlastaj biczykiem
krytycznego pióra,
a i drwiny nie żałuj
wyszydź, połajaj lirycznie
och, jak dobrze
każde pańskie słowo
jak nabrzmiała krosta,
toż to uczta
zmysłowa
…taka chłosta.


Trochę groteskowe spojrzenie na niedaleką przyszłość która nam prawdopodobnie przyniesie poniżej przedstawione problemy.

Rasa nova


Swiatowe sympozium
przednich ras klonowych
radziło jak stworzyć
ludzi standardowych.

Wieloletnie próby
szafażu genami
zaludniły ziemię
DNA supermenami.

Mówca grzmiał z trybuny:
“O tak nie może być,
nierasowi mogą
w zgodzie z sobą żyć!”

Ten problem narastał
z przyrostem nadludzi
- jak w spójnym łańcuchu
gatunek pobudzić.

Brytany z Albionu
chwaląc swoją rasę
wskazały na dumę
ambicję i klasę.

Owczarki z Tyrolu
- aryjskość rozpiera
a szczypta hardości
z DNA wąsa fuhrera.

A pudle z Sorbony
nad wzrost, piękno kładą
artyzm oraz modę
w trzech kolorach sławią.

Pekińczyki śmiało
warknęły w uprzęży:
“nie jakość lecz ilość
już wkrótce zwycieży”.

Lider nierasowych
głos zabrał nieśmiało
I w te słowa rzecze
nie bacząc na chaos:

“My nie zwykłe kundle
to dla was przestroga
my też mamy duszę,
my przecież od Boga”.
Któż on - naukowiec?
o poradę prośmy
niech pomoże wrócić
tam, skąd wyszli-cośmy…


Poniższy wierszyk powstał “na okoliczność” wyborów prezydenckich w Polsce.



Pantomima


Dwóch mimów toczyło
zażarte dysputy
kto lepiej puentuje
życiowe poruty,
który w stanie depresji
zrobi lepszą minę,
ten poprowadzi -
Wielką Pantomimę.

A tłum gestykulował,
powiało meksykańską falą
a za chwilę tupanie
trzęsło całą salą.
Z gestem palców
lub rąk zgiętych w łokciu
symbolem,
nie wydawał się nikt
być ich elektorem.

W tej przełomowej chwili
jeden mim nie wytrzymał
przywalił drugiemu z pięści
w końcu - to pantomima.


Na koniec życzenia od autora dla wszystkich ludzi „dobrej woli”.

HUMORESKA czyli życzenia na DO…


Dosiego roku wam życzę
Dostatniego we wszystko
Dostatecznego, nie - więcej
Dobrego - a w tym:

Dobrobytu na codzień
Dobytku jak się patrzy
Dogodzenia żonie (lub kochance)
Dokończenia nieskończonych pomysłów
Dookoła świata podróży
Dożycia podeszłego wieku
Dogodnych rat dłużnikom
Doraźnej pomocy nieszczęśnikom
Donorów i dawców dla potrzebujących
Dominacji uległym
Dominującym uległości
Dowartościowania poniżonym
Dowódcom - doborowych żołnierzy
Domów dla bezdomnych
Dozorcom czystych podwórek
Dostawcom wielu zamówień
Dochowania tajemnicy plotkarzom
Doznań artystom i prestigitatorom
Dokładnej analizy statystykom
Dokonań taternikom i olimpijczykom
Dorosłości dla niedojrzałych
Dozgonnej przyjaźni psu i kotu

Dolce vita dla wszystkich
Do widzenia w nowym roku.

Krzysztof Deja

« Aussie liryka | Strona główna | Dzienniki - czerwiec I - 2004 »