« Dzienniki - sierpień II - 2004 | Strona główna | Narzeczeństwo »

1 września 2004

Dzienniki - wrzesień I - 2004

Dzień jak codzień.

Kiedyś ta data wiązała się nieodłącznie z niezbyt przyjemnymi wydarzeniami. Przede wszystkim z powrotem do szkoły po wakacyjnej przerwie.

A to do przyjemności raczej nie należało. No i rocznica wybuchu drugiej wojny światowej.

Okazuje się, że wojska hitlerowskie nie rozpoczęły wojny od napaści na Westerplatte jak powszechnie sądzono, ale godzinę czy dwie wcześniej zaatakowały i zbombardowały Wieluń w centrum Polski.

Tutaj na Antypodach, ta data z niczym szczególnym się nie kojarzym, może z początkiem wiosny... choć ta akurat zawodzi. Jest zimno wilgotno i wietrznie. Tak się przyzwyczaiłem do siedzenia przed telewizorem, oglądając olimpiadę, że mi teraz czegoś brak. Wykorzystując brzydką pogodę, siedzę w wolnych chwilach i przegrywam skróty na video z niedawnej podróży. Ciągle jestem w Nowym Jorku.

Aha, dostałem informacje od p. Krzysztofa L. Tomaszewskiego, że jego ojciec, słynny... Bohdan Tomaszewski, czytał mój wiersz jemu poświęcony. Bardzo mi miło. To był mój dziecięco-młodzieżowy bohater. Jego głos wyostrzał mój słuch w taki sposób że zapominałem co się wokół mnie dzieje. Trzeba pamiętać, że kiedyś radio było jedynym dostawcą wrażeń sportowych. Nawet kiedy już była telewizja , radio stanowiło główne źródło informacji sportowej. Sprawozdania i bieżąca informacja, to przez długie lata domena radia. A tam królował właśnie pan Tomaszewski. To on swym czarującym głosem wstrzymywał oddechy tysięcy ludzi przy radioodbiornikach.


3 wrzesień 2004 (piątek)


Ciągle żyję przeszłością.

Przepisuję dzienniki z podróży, przegrywam video z tego okresu, nasycam się gadżetami które ze sobą przywiozłem. Odsłuchuję CD, DVD i próbuję nalewki na polskim spirytusie...

Oglądam widokówki, pamiątki z podróży, albumy i inne książki, te zakupione i te otrzymane.

W pracy niektórzy ludzie zazdroszczą mi tej podróży, ale zdecydowana większość ze swoją „poprawnością polityczną” we krwi, zachowuje resztki chłodnego, anglosaskiego dystansu i nie daje nic po sobie poznać. Pracę mam dobrą, co tu dużo mówić... nie mam stresów, paniki czy wpadek projektowych, które często w życiu zawodowym projektanta się zdarzają. Firma też nieźle prosperuje i często nas obdarza gadżetami czy organizuje barbecue itp... Oby tak dalej. Daje też możliwości pięcia się po drabinie kariery zawodowej, ale to mnie akurat nie interesuje.

6 wrzesień 2004 (poniedziałek)

Nie wyobrażalna tragedia na południu Rosji. Coś co ciężko sobie wyobrazić. Jak zdrowy, współczesny człowiek może planować tego typu akcje, i później być w stanie je realizować! Nie wyobrażalne!

Po tylu pokoleniach od czasów kiedy pewnie stanęliśmy na dwóch nogach, z nabudowanym w DNA człowieczeństwem. Po tylu cywilizacjach od czasów prymitywnych kiedy głównym motywem był instykt samozachowawczy,czyli przetrwanie, a brutalność nie stanowiła dylematu moralnego. Choć i to niektórzy naukowcy biorą na karb przetrwania. Nie było brutalności bez woli przetrwania. Teraz współcześni ludzie nie potrafią wykrzesać w sobie iskry humanizmu i wyobrazić sobie jaką krzywdę czynią niewinnym.

Wojny, bitwy i powstania wymyślili sobie dorośli i niech oni w to się bawią. Jak można w tak brutalny sposób wciągać w to dzieci. Jak to wytłumaczyć?!

Jest tyle obiektów wojskowych, przeznaczonych do takich celów, ludzi którzy mają za to płacone i świadomie godzą się na to ryzyko. Jeżeli masz swoje racje, wal w nich !!! a nie w szkoły, przedszkola, budynki mieszkalne czy autobusy. To jest zbrodnia, nic poza tym! Obojętnie pod jakim sztandarem i w czyim imieniu!.

Dzikusów coraz więcej na tym świecie...


8 wrzesień 2004 (środa)

Wiosna o nas zapomniała. Ciągle padają deszcze i chłodno.

Wiatry posypały jezdnie kwieciem z drzew, robiąc scenerię do polskich procesji Bożego Ciała...

Tak się zastanawiam, czy ten czas w którym żyjemy historycy nazwą... trzecią wojną światową, czy tylko – okresem światowego terroryzmu. Nie jest wesoło na naszym globie. A ciągle oczekuje się czegoś gorszego. Cóż gorszego może nas spotkać? Wszystko już było...Jedynie powiększenie liczby ofiar, kiedy ginie nie 15, 150 czy 1500 ludzi, tylko np. 15 tysięcy lub więcej. Idziemy do przodu... Nie ma co mówić. Cywilizacja autodestrukcji, zaniku humanizmu i kultury.

Sztuka jedynie się rozwija. Sztuka szoku i gwałtu. Bestialstwo i wynaturzenie, to tematy na „chodzie”. Tylko tym można przyciągnąć dzisjejszego masowego odbiorcę. Sztuka „zwykła” pozostała dla garstki koneserów. A każda nowa generacja może się pochwalić coraz mniejszą jej liczbą. Za kilka dekad nasza dotychczasowa kultura, wręcz cały tradycyjny humanizm pozostanie niczym tradycja ludowa, folklorem w zapaskach z rytualnymi przyśpiewkami i świąteczymi zwyczajami – w skansenach. Pozostanie grupka dziwaków hołdujących te stare tradycje, a zdecydowana większość pójdzie w całkiem innym kierunku. Tym „nowoczesnym”, gdzie nowe wartości nabiorą mocy i wyprą dotychczasową cywilizację. Oczywiście, nie w przeciągu jednej nocy. To przepoczwarzanie potrwa jeszcze parę pokoleń, ale już się dobrze zakorzeniło. Całe szczeście że tego nie dożyję.




10 wrzesień 2004 (piątek)

Ciągle chłodno, za to w Dżakarcie gorąco!

Znów przypuścili atak, tym razem na australijską ambasadę. Jutro kolejna rocznica zamachu na World Trade Centre. Czyż nie mówiłem. Idioci są wszędzie. Terroryzm rządzi światem! Co będzie dalej... K o s z m a r !

Come on Wiosna!




12 wrzesień 2004 (niedziela)

Piękny poranek. Słonko już wysoko a ja sobie idę. Tylko ptaki, drzewa, krzewy i ja. Na całej mojej trasie (siedem kilometrów), spotkałem zaledwie siedmioro ludzi. Strumyk głośno szumi po wczorajszym deszczu. Ciągle odkrywam nowe krzewy, aż dziw bierze że do tej pory ich nie zauważyłem. Jest pięknie, soczyście i zielono.

Wczoraj uporałem się wreszcie z przegrywaniem video z podróży. Wyszło w sumie prawie 9 godzin. I tak nieźle skróciłem z 12-stu taśm.


14 wrzesień 2004 (wtorek)

Dzień jak codzień na porannym marszu. Z pozoru...

Wczoraj dostałem wiadomość.....(...)

« Dzienniki - sierpień II - 2004 | Strona główna | Narzeczeństwo »