« Dzienniki - kwiecień II - 2004 | Strona główna | Dzienniki - kwiecień II - 2004 »

15 kwietnia 2004

Obyczaje

Ostatniej niedzieli siedzieliśmy bezmyślnie gapiąc się w telewizor.

Beznamiętnie przyglądaliśmy się paru ludziom w białych strojach, usiłującym rozentuzjazmować licznie zgromadzoną publikę na meczu krykieta.


- Ja nie mogę na tego palanta patrzeć – powiedział nagle rozbudzony z letargu Zen. – Żeby nasze chłopaki lepiej grali, to by człowiek na soccera chodził, a tak to tylko SBS został.

- No to dlaczego nie przełączysz? – zapytałem.

- Akurat teraz przerwa w rozgrywkach ligi angielskiej, to i tam nic nie ma.

W tym momencie ja dostąpiłem pospolitego ruszenia szarych komórek, więc zapytałem:

- Jakie trzy rzeczy, zrobiły na tobie największe wrażenie po przyjeździe do Australii?

Zen zaczął się zastanawiać, a ja to samo pytanie, skierowałem do Maggi. Jednocześnie, zaproponowałem aby odpowiedzi zapisać na kartkach, by nie sugerować się myślami drugiego, no i od siebie nie ściągać. Znamy się dobrze i mniej więcej wiemy, co drugiemu leży na sercu, lub co pasuje do wyobrażeń, ale musimy wybrać te n a j...

Trochę potrwało zanim zebraliśmy myśli, po takiej dawce emocji sportowych.

Kiedy już wszyscy mieliśmy gotowe odpowiedzi, daliśmy pierszeństwo Małgosi jako kobiecie.

- W Polsce człowiek wyszedł na ulicę – zaczęła Maggi – i od razu wiedział co modne tego sezonu. We wrześniu wszyscy wskakiwali w czarne skórzane płaszcze, a od Wszystkich Świętych ubierało się kożuchy. A tu każdy sobie. Choć elegancją nie grzeszą. To pierwsze, a drugie - całkiem pozytywne zaskoczenie zachowaniem Aussies. Uśmiech na codzień i bezinteresowna pomoc całkiem obcych ludzi – powiedziała.

To pozytywne wrażenie każdy z nas umieścił na swojej kartce.

- No a trzecie? – zapytałem z niecierpliwością.

- Trzecim wrażeniem było poczucie, że rząd nie pozwoli spaść rezydentowi (nawet nie obywatelowi), poniżej minimum społecznego, które wtedy wydawało się nam bardzo przyzwoite. Zasiłki, ulgi, mieszkania z kwaterunku stosunkowo szybko można było uzyskać i to wszystko nie przepracowując w tym kraju nawet jednego dnia. To był komfort psychiczny kiedy się przyjeżdża praktycznie bez niczego – podsumowała.

Moim pierwszym pozytywnym wrażeniem był luz i beztroskość Australijczyków i to bez względu na wiek. Szczególnie w pubach, czuło się to easy going i nic dziwnego, skoro na zasiłek czeka się tylko dwa tygodnie, a to starczało na mnóstwo piw.

Drugim – raczej zaskoczeniem, były stare gruchoty na ulicach, a szczególnie ich ilość. Cała masa rupieci toczyła się wtedy po ulicach.

Trzecim – były już wspomniane uśmiechy. Szczególnie uśmiechy młodych dziewczyn robiły wrażenie, bo człowiek „niezwyczajny” do takich atencji, brał to zbyt personalnie.

Zen, kiedyś na początku też wyznał, że ma duże powodzenie u tutejszych dziewczyn, dopóki się nie przekonał, że one się uśmiechają tak do...wszystkich. Taki dziwny c u s t o m.

Zen, za pierwsze pozytywne wrażenie uznał brak jakichkolwiek opłat czy abonamentów radiowo-telewizyjnych, oraz nieistnienie obowiązku meldunkowego, ani wojskowego.

Drugie – to wspomniane już zaskoczenie uśmiechami wokoło. A trzecim była: uczciwość społeczna w sprawach drobnych, jak np.charytatywne tekturowe skarbonki przy czekoladkach, cukierkach itp. Nikt tego nie pilnował, a pieniądze ani towar nie ginęły. I to nie tylko w biurach, ale i w halach produkcyjnych. Wspomniał przy tym, w formie anegdoty, historię pewnego repatrianta ze wschodu, który dawno temu powrócił do kraju.

Otóż, będąc jeszcze w Związku Radzieckim, pracował tam wspólnie z budującymi komunizm towarzyszami. Słysząc - pewnego razu - że ktoś go woła w czasie pracy, odwrócił się na chwilę w kierunku skąd usłyszał głos i w tym momencie, zginęło mu parę drogich narzędzi. Od tej pory, już nigdy nie zareagował na żadne wołanie dopóty, dopóki nie pozamykał wszystkich narzędzi w szafce na klucz.

- No cóż, co kraj to obyczaj – podsumował Zen.

Wasz Chris

« Dzienniki - kwiecień II - 2004 | Strona główna | Dzienniki - kwiecień II - 2004 »