Reklama-EDynam

Artykuły Archiwalne

Komunikacja międzyludzka w Australii

Autor: Teresa Podemska - Abt 23 sierpnia 2015

Ponieważ ludność w Australii nie dzieli tej samej wiedzy generalnej, pełna komunikacja międzyludzka wśród społeczeństwa australijskiego jest tutaj raczej niemożliwa. Około 50% populacji w Australii wywodzi się z różnych sobie systemów językowych, literackich, kulturalnych, politycznych i społecznych. W ujęciu najprostszym znaczy to, że jedna połowa społeczeństwa australijskiego nie jest w stanie w pełni odkodować i zrozumieć tego, co druga połowa społeczeństwa wie i rozumie z racji przynależności do tej samej kultury narodowej.

Większość generalnej wiedzy potrzebnej do pełnego i efektywnego komunikowania się ludzi między sobą jest specyficzna kulturowo i narodowościowo. Ponieważ społeczeństwo australijskie z racji swej różnorodności narodowościowo – rodowodowej nie dzieli tej samej dla wszystkich obywateli wiedzy historycznej, kulturalnej i socjopolitycznej, mimo uporczywie prowadzonej tu kulturowej polityki głównego nurtu, efektywna komunikacja międzyludzka i wspólnota wiedzy społeczno – historycznej w kraju tym praktycznie nie istnieje. Taki stan rzeczy jest oczywiście ogromną przeszkodą w kształtowaniu świadomości społecznej opartej na poczuciu wspólnoty obywatelskiej, która może stać się faktem społecznym tylko wtedy, gdy społecznokulturalna stabilizacja, a nie ciągła zmiana, będzie podstawą systemu politycznego, polityki imigracyjnej zaś, w szczególności.

Dzisiejsza rzeczywistość australijska nie zna potocznie znanej, podzielanej przez wszystkich obywateli wiedzy, nie zna też ogólnie rozumianych odniesień do tradycji, toposu i mitu (choćby tych osiedleńczych, kolonizacyjnych tylko, bo o znajomości tradycji i mitów tubylczych nawet nie wspominam), jakimi operuje język. A język, o którym mowa, angielski, także jest językiem ojczystym tylko jednej części społeczeństwa. Ani wspólnota myśli, ani jednorodna świadomość kulturalna nie rezydują w zróżnicowanym obyczajowo i kulturalnie społeczeństwie australijskim, w którym mniejszości narodowe, stanowiące połowę, nie są w stanie zrozumieć kontekstu społeczno – politycznego państwa, w którym żyją. Państwo to nie stara się zresztą specjalnie o zrozumienie.

Czy są jakieś limity w elastyczności imigracyjnej polityki australijskiej, które powstrzymają powszechnie obserwowany brak społecznej komunikacji? Czy są jakieś granice w eksperymencie mieszania narodowości i ras (o ile jeszcze tego słowa można użyć), jakiemu poddaje się obywateli australijskich? Czy są wreszcie także jakieś granice w nauczaniu języków i kultur etnicznych, jeśli prowadzi to do zaniedbywania nauczania języka i kultury australijskiej? Jeśli takich limitów nie ma, to prędzej czy później Australijczycy zakosztują anarchii społeczno – kulturalnej. Staną się społeczeństwem bez ogólnej wiedzy społecznej i języka państwowego, a co za tym idzie bez żadnej możliwości porozumienia i komunikacji między różnymi narodowościami i grupami etnicznymi. No chyba, że podobnie tubylcom, każdy Australijczyk, rdzenny czy naturalizowany, zdecyduje się uczyć języków ościennych.

Komentarze

Autor

Teresa Podemska - Abt

Teresa Podemska - AbtPonad 30 lat temu, gdy przyjechałam do Australii, niewiele wiedziałam na temat oryginalnych mieszkańców tego kontynentu - Indigenous Peoples, znanych nam jako Aborygenów. W czasie tutejszych studiów szybko się zorientowałam, że na moich oczach dzieje się tu HISTORIA – walka tubylców o niepodległość kulturową, o zachowanie tożsamości na własnej ziemi, o utrzymanie tradycji ... Więcej artykułów tego autora