Reklama-EDynam

Artykuły Archiwalne

Australia to dobry kraj

Autor: Teresa Podemska - Abt 31 lipca 2016

Epizody Australijskie

Jest stary, nawet bardzo już stary, jak mówi. Ma osiemdziesiąt sześć lat. Czuje się zmęczony, nie ma pamięci, zapomina, barwnie opowiada dzieje sprzed lat.

Ostatnie cztery i pół miesiąca spędził u siostry w kraju. Warunki ciężkie, jak to na wsi. Niewiele się zmieniło od kiedy tam nie był. Dziś rok 2000, mówią, że w Polsce lepiej. Ale komu lepiej? Gdyby miał pieniądze, nie dużo, dwadzieścia tysięcy dolarów australijskich, to można by było stary drewniany domek po rodzicach wyremontować. Ale pieniędzy nie ma.

Hobart - foto nadesłane przez Autorke tekstu

Hobart – foto nadesłane przez Autorke tekstu

U córki w Hobart ma oddzielny pokój z łazienką. Jest ładny ogród, trochę gorąco w lecie, ale tu klimat lepszy niż w Adelajdzie. Jest gdzie chodzić na spacery, tyle że ta marniejąca pamięć, ciężko mu byłoby trafić do domu, więc się nie oddala. Robi kółeczko, albo idzie do końca ulicy i wraca. Mija Greczynki. Dwie. Chodzą tak i chodzą już latami. Tęsknią za domem, ale ich dzieci porodziły się już tu. Nawet nie chcą jechać do rodziny. Co się dziwić, krew niby ta sama, ale się nie znają. Zadowolony jest. Pieniążki, jakie są takie są, “darowanemu koniowi w gębę się nie zagląda”, starcza, a nawet sobie odkłada na te wizyty w Polsce, bo córka nie chce jego pieniędzy. Dobre dziewczyny, dzielą się, choć same ledwo przędą na zasiłkach. I niech sobie ktoś nie myśli, że nie mają na codzienne potrzeby. Owoców co niemiara, mięsa, żółtych serów jedzą mało, bo szkodzą. Człowiek do prostego jedzenia przyzwyczajony. Gdzież tam w Polsce daliby emeryturę obcokrajowcowi, a Australia daje! Obcemu, można powiedzieć – przybłędzie! Nie trzeba nawet mieć obywatelstwa. Nie zostawią człowieka na pastwę losu. To się na pewno zmieni kiedyś, ale na razie o nic się nie trzeba martwić. Przyjechał do Australii jako emeryt. Nie przepracował tu ani dnia. W Polsce emeryturę miał małą, nauczycielską. Żył jak wszyscy. Kiedyś było łatwiej. Dzisiaj ciężko byłoby się z takich psich pieniędzy tam utrzymać. Zresztą co by tam robił? Nic tam oprócz pamięci nie zostawił. Z Polski do Australii też niczego nie zabrał. Emerytury nie przysyłają. Nie ma porozumień. Może kiedyś będą. Stary człowiek przeżył tyle, że wie, przepisy się zmieniają, świat się globalizuje, ale co będzie z tej globalizacji nie wiadomo. Nie jest dobrze, że ten angielski tak się rozpanoszył, ale jest też dobrze z tym, bo świat stoi przed ludźmi otworem. To też ukrócą. Muszą mieć kontrolę nad ludźmi. Na razie to jest dobry biznes. Już oni wiedzą co robią. Bogacze tego świata. No i jak na to nie patrzeć, on teraz musi być tu. Tutaj są dzieci.

„Dwie córki, panie, i wnuki. Australia to dobry kraj. … Humanitarni, panie, są. To trzeba im uczciwie przyznać. … A w Polsce śnieg tego roku po pas. Zima była jak za dawnych czasów, … Pani to takich zim nawet nie pamięta, za młoda była”, mówi. „Wy inaczej chowani, w cieple, wygodzie, przy kaloryferach. Ja to, panie, zahartowany. Wojna, panie, druga światowa, nas hartowała. … Bo jak myśmy w partyzantce, proszę Pani walczyli, to warunki były ciężkie, chleba brakowało, zimno, chłodno i do domu daleko, a Niemcy to nas , panie, nie oszczędzali.” …

Tutaj w Australii inny klimat, ciepło, słońce, nie potrzeba się tak ubierać, choć ja stary to i tutaj jakoś nie marznę. A jak czasem nawet i mokro i zimno, to co to za zimno, które byle jesionką okryć można!? … A u nas, panie, śnieg, zawierucha, zaspy. … Dzieci na sankach jeżdżą. Ładnie wszędzie, biało. W lesie sarenki dokarmiają, inne zwierzęta też. Parę razy widziałem jakżem na spacer sobie szedł, ale do miasta staremu autobusem za ciężko. … I w piecu, wie Pani, trzeba palić, drzewa narąbać, poukładać, posuszyć. Mnie już nie te lata, żeby tak żyć. Wiek. … Tak proszę Pani. … Niedługo dziewięćdziesiątka stuknie. … Do grobu mnie się szykować, nie do Polski. … A jak u Pani zdrówko, co się ciekawego u Pani zdarzyło? … Kasetę przywiozłem, córka kuzynki dopilnowała i nagrała. Nie wiem czy będzie Pani zadowolona. Starałem się. …

Ale wie Pani co? Moimi kośćmi to ja ziemi australijskiej nie użyźnię. Umierać to ja bym chciał tam. … Bo jakże to tutaj, ja rodzony nie w Australii. Moja żona na polskim cmentarzu odpoczywa – w Augustowie. Umierać nam w domu trzeba … nie tu … to obcy kraj. Ale niech Pani nie myśli, że ja coś złego o Australii. Australia to dobry kraj! Dlaczego nie!? Jak się komu podoba?! Żyć można wszędzie. … Mnie staremu byłoby lepiej tam.”

© Teresa Podemska – Abt

Komentarze

Autor

Teresa Podemska - Abt

Teresa Podemska - AbtPonad 30 lat temu, gdy przyjechałam do Australii, niewiele wiedziałam na temat oryginalnych mieszkańców tego kontynentu - Indigenous Peoples, znanych nam jako Aborygenów. W czasie tutejszych studiów szybko się zorientowałam, że na moich oczach dzieje się tu HISTORIA – walka tubylców o niepodległość kulturową, o zachowanie tożsamości na własnej ziemi, o utrzymanie tradycji ... Więcej artykułów tego autora